Sprawa Zakochanych Zwierząt – część 2

W poprzednim odcinku Zwierzęta Detektywi zauważyli, że w dżungli dzieje się coś bardzo dziwnego. Coraz więcej zwierząt zaczęło zachowywać się tak, jakby nagle się w sobie zakochało – i to w zupełnie nieoczekiwanych parach. Flamingowa opowiadała o romantycznych zalotach lemura, krokodyl skarżył się na bukiety od gazeli, a na polanie pojawiało się coraz więcej zwierząt z „zakochanymi oczami”.

Rozmawiając z mieszkańcami dżungli i sportowcami trenującymi nad jeziorem, detektywi zaczęli podejrzewać, że wszystkie te niezwykłe zauroczenia mogą mieć związek z wodą z jeziora, z którego korzystają zarówno miejscowe zwierzęta, jak i olimpijczycy z całego świata. Coś musiało się tam wydarzyć – ale nikt jeszcze nie wiedział co dokładnie.

Rozdział 9: Rozmowa z tygrysami – odkrycie prawdy

Po rozmowach z Panią Flamingową, Krokodylem i kilkoma sportowcami, Zwierzęta Detektywi mieli już jedną wyraźną wskazówkę: wszystkie dziwne zauroczenia zaczynały się po treningu nad jeziorem i po napiciu się wody.

– Jeśli coś namieszało w ich sercach, to najpewniej wydarzyło się właśnie tam – podsumował poważnie Alfred.
– A najwięcej czasu w wodzie spędzają tygrysy – dodała Zofia. – Narty wodne, skoki, ćwiczenia… Musimy z nimi porozmawiać.

Detektywi pobiegli więc do namiotu drużyny tygrysów. W środku zastali trzech sportowców: Tygrysa Tadeusza, Tygrysicę Tolę i młodego Tygryska Tomka.

– Przepraszamy za najście – powiedziała Patrycja, dysząc. – Ale musimy zadać kilka bardzo ważnych pytań o jezioro i o wodę, którą tam pijecie.

Tola spojrzała na nich zaniepokojona. Wyglądała na bardzo zakłopotaną.

– O co chodzi? – zapytał Tadeusz.

Alfred powoli podszedł bliżej.

– Czy czujecie się dziwnie? Jakieś nietypowe emocje?

Tomek pokręcił głową.

– Nie, normalnie.

Ale Tola wyglądała, jakby zaraz miała się rozpłakać. Odwróciła się.

Zofia delikatnie nachyliła szyję.

– Pani Tolu… czy coś się stało?

Tola milczała przez chwilę. Wreszcie westchnęła i usiadła na piasku.

– Ja… ja coś zrobiłam – wyszeptała.

Detektywi przysiedli obok niej. Patrycja mówiła łagodnie:

– Proszę nam powiedzieć. Nie gniewamy się.

Tola zaczęła opowiadać, łamiącym się głosem:

– Przyjechaliśmy tu całą drużyną trenować. Bardzo mi się podobał… Tadeusz. Ale nie wiedziałam, jak mu to powiedzieć. Bałam się odrzucenia.

Tadeusz spojrzał na nią zaskoczony, ale milczał.

– Wtedy spotkałam starą małpę w dżungli – kontynuowała Tola. – Powiedziała mi o starej legendzie. O miksturze miłosnej…

Alfred natychmiast wyciągnął notes.

– Miksturze?

– Tak – Tola skinęła głową. – Lubczyk, szafran, cynamon i kilka kropli porannej rosy z dżungli. Kto to wypije, zauroczy się pierwszą osobą, którą zobaczy. Przygotowałam tę miksturę…

Kuba nachylił się.

– I?

Tola załamała łapy.

– Chciałam ją podać Tadeuszowi podczas treningu. Ale… fiolka się stłukła! Wylała się prosto do jeziora!

Wszyscy detektywi zamarli.

Patrycja powoli powiedziała:

– To oznacza, że…

– Każdy, kto pił wodę z jeziora, wypił miksturę miłosną – dokończył Alfred.

Tola westchnęła ciężko.

– Ale stara małpa ostrzegała mnie, że ta mikstura ma… charakter. Mówiła, że jest psotna i nieobliczalna. Że kieruje wzrok pijącego nie na najbliższą osobę, ale na tę najbardziej nieoczekiwaną, najbardziej niemożliwą. Jakby sama chciała stworzyć jak największy chaos.

– Dlatego lemur zakochał się we flamingu, a nie w innym lemurze z dżungli? – zapytała Patrycja.

– Właśnie – potwierdziła smutno Tola. – Mikstura sama wybiera. I zawsze wybiera… źle.

Zofia wstała i krzyknęła:

– Dlatego wszyscy się zakochują w przypadkowych zwierzętach! Mikstura sprawia, że zauraczają się tym, kogo zobaczą po wypiciu!

Ala zatrzepotała skrzydłami i krzyknęła przeraźliwie:

– TO KATASTROFA! POŁOWA DŻUNGLI JEST POD WPŁYWEM CZARU!

Tola płakała.

– Przepraszam… nie chciałam… to był wypadek…

Patrycja usiadła obok niej i objęła ją.

– Rozumiemy. Ale teraz musimy to naprawić.

Kuba wstał i założył kapelusz detektywistyczny.

– Musimy znaleźć sposób, żeby odwrócić działanie mikstury!

Alfred pokiwał głową.

– Zapytajmy Panią Sowę Sylwię. Ona zna się na ziołach i miksturach!

Zofia spojrzała na zachodzące słońce.

– Czas ucieka! Musimy działać szybko!


Rozdział 10: Nocna narada u Sowy Sylwii

Zwierzęta Detektywi biegli przez dżunglę znajomą ścieżką, którą już nie raz pokonywali, gdy potrzebowali rady Sowy Sylwii. Kiedy dotarli pod wielki baobab, słońce właśnie znikało za horyzontem, a niebo nad sawanną robiło się fioletowo-pomarańczowe.

– Sowo Sylwio! – zawołał Kuba. – To pilne! Cała dżungla jest zakochana na opak!

Po chwili w dziupli zamigotało światło lampki oliwnej, a na brzegu otworu pojawiła się znajoma, mądra twarz sowy.

– Widzę, że nie przyszliście tu na herbatę ziołową – powiedziała spokojnie. – Wejdźcie, opowiedzcie mi wszystko od początku.

W środku pachniało pergaminem, ziołami i suchymi liśćmi, a półki uginały się od ksiąg. Patrycja, trzymając notatnik, krok po kroku opowiedziała historię niezwykłych zakochań, olimpijczyków nad jeziorem i wreszcie – wyznanie Toli o rozlanej miksturze.

Sowa słuchała bez przerywania, tylko od czasu do czasu kiwając głową.

– To klasyczna mikstura zauroczenia – podsumowała. – Działa szybko, ale na szczęście nie jest trwała. Można ją osłabić lub odwrócić.

– Naprawdę?! – Ala aż podskoczyła na grubej gałęzi.

– O ile znajdziemy odpowiednie składniki – dodała Sowa. – I zrobimy to, zanim wszyscy w dżungli zdążą narobić sobie zbyt dużo kłopotów.


Rozdział 11: Przepis na odczarowanie

Sowa sięgnęła po grubą księgę z zielonym grzbietem, na której złotymi literami widniało: „Zioła serca i spokoju”.

– Wasza mikstura zawierała lubczyk, szafran, cynamon i poranną rosę – powiedziała. – To silne składniki rozpalające serce. Żeby je zrównoważyć, potrzebujemy ziół, które uspokajają, oczyszczają i pomagają odróżnić zauroczenie od prawdziwego uczucia.

Przekartkowała kilka stron, aż znalazła odpowiedni fragment.

– Tutaj. – Stuknęła skrzydłem w tekst. – Piołun i werbena. To dwa stare zioła, o których krąży wiele opowieści.

Patrycja pochyliła się z lupą.

– Co jest o nich napisane?

– Piołun – zaczęła Sowa – od dawna uważano za zioło, które pomaga „otrzeźwić głowę” i odpędzić złudzenia. Mówiono, że kto wypije napar z piołunu, zaczyna widzieć rzeczy wyraźniej i przestaje wierzyć w zbyt piękne iluzje.

– Brzmi jak coś w sam raz na tę miksturę – mruknął Alfred.

– A werbena – ciągnęła Sowa – w starych opowieściach była nazywana „ziołem zgody i prawdziwego słowa”. Uważano, że pomaga sercu mówić szczerze i łączy tych, których uczucia są prawdziwe, a nie wymuszone czarami.

Zofia westchnęła z zachwytem.

– Piękne wierzenia.

– Piękne, ale jest problem – dodała Sowa. – W naszej dżungli trudno znaleźć i piołun, i werbenę. One nie rosną tu tak jak palmy czy tropikalne paprocie. Piołun można czasem znaleźć na suchych, kamienistych wzgórzach dalej na północ od jeziora, tam gdzie rosną akacje i trawy sawanny. Werbena zaś częściej pojawia się w ogrodach ludzi albo w miejscach, gdzie ktoś ją kiedyś posadził – nie jest typową rośliną afrykańskiej dżungli.

– Czyli będziemy musieli poprosić o pomoc przyjaciół z innych stron świata – podsumowała Patrycja.

– Dokładnie. To będzie misja zespołowa – powiedziała Sowa. – Miksturę odczarowującą możecie przygotować w waszym laboratorium, ale składniki musicie zdobyć razem, mądrze dzieląc się zadaniami.

Rozdział 12: Wyprawa po piołun

Następnego ranka, jeszcze przed świtem, Kuba, Alfred i Zofia ruszyli w długą wędrówkę. Suche wzgórza, gdzie rósł piołun, leżały daleko za sawanną – dzień drogi w jedną stronę.

– Musimy się spieszyć – powiedział Kuba. – Im dłużej zwlekamy, tym większy chaos w dżungli.

Szli przez sawannę, rzekę i kamieniste tereny, gdzie słońce prażyło niemiłosiernie. Dopiero po wielu godzinach Alfred zatrzymał się przy niskiej kępie roślin o srebrzystych listkach.

– Tutaj. Pachnie jak piołun. Gorzko, jak trawa zmieszana z lekami.

– Liście pasują do rysunku w księdze Sylwii – potwierdziła Zofia. – Zrywamy tylko tyle, ile trzeba.

Kuba napełnił mały lniany woreczek kilkoma gałązkami.

– Odczarujemy jezioro, a piołun dalej będzie tu rósł – powiedział z satysfakcją. – Wracamy, przed nami długa droga.

Rozdział 13: Poszukiwania ziół – praca zespołowa

W tym samym czasie Patrycja i Ala poszły do gabinetu Pani Łasicy, lokalnej pielęgniarki i zielarki. W środku pachniało suszonymi ziołami i naparami.

– Dzień dobry, Pani Łucjo! – zawołała Ala. – Szukamy werbeny.

Pani Łasica westchnęła i sięgnęła do najwyższej szafki z szufladkami.

– Werbena… Rzadkie zioło. Mam tylko małą paczuszkę od kuzyna z miasta. Werbena cytrynowa, suszona. To ostatnie listki w całej okolicy.

Otworzyła zawiniątko – w środku było zaledwie kilka suchych gałązek.

– Jeśli wasza mikstura się nie uda, nie będzie drugiej szansy – powiedziała poważnie. – Ale werbena to zioło zgody i prawdziwego słowa. Niech pomoże sercom mówić prawdę.

– Dziękujemy, wykorzystamy każdy listek mądrze – obiecała Patrycja, zapisując w notesie.

Kolejnym przystankiem było obozowisko pantery Agaty.

– Czy w zoo mieliście ogród z ziołami? – zapytała Patrycja.

– Oczywiście – odparła Agata. – Lawenda, mięta, rozmaryn… Lawenda uspokaja i kojarzy się z czystością uczuć. Zabrałam trochę suszonych kwiatków.

Podała im pachnącą sakiewkę i małą torebkę z nasionami.

– Lawenda pomoże uspokoić rozpalone serca. A nasiona posadźcie przy waszym domku.

Na koniec odwiedziły pandy odpoczywające po treningu.

– Zawsze mamy ze sobą zioła z Azji – powiedziała jedna z nich, otwierając metalową puszkę z białymi płatkami. – To kwiat lotosu. Symbol czystości i odrodzenia. Herbata z lotosem pomaga zobaczyć prawdę, nawet gdy woda jest zmącona.

– Dokładnie tego potrzebujemy! – ucieszyła się Patrycja.

Pandy nasypały im garść suszonych płatków.

Gdy Patrycja i Ala wróciły do laboratorium, Kuba, Alfred i Zofia też byli już z powrotem. Na stole ułożyli wspólnie skarby:

– Piołun z suchych wzgórz – przegania złudzenia.
– Werbena od Pani Łasicy – zioło zgody i prawdziwego słowa.
– Lawenda od Agaty – uspokaja uczucia.
– Kwiat lotosu od pand – oczyszcza i pomaga zobaczyć prawdę.

– To będzie mocna, międzynarodowa mikstura – podsumowała Ala.

– I każda roślina ma swoją rolę – dodała Patrycja. – Na jutro rano będzie gotowa i uratujemy jezioro.

Rozdział 14: Przygotowanie mikstury odczarowującej

Wieczorem wszyscy spotkali się w laboratorium.

– Mamy wszystko – powiedziała Patrycja. – Cztery zioła z trzech kontynentów.

Kuba przyniósł duży, szklany słój z czystą wodą ze studni.

– Najpierw piołun – rzuciła Patrycja gałązki do środka. – Na złudzenia i fałszywe zauroczenia.
– Potem werbena – Zofia wsypała listki. – Żeby serca mówiły prawdę.
– Lawenda – dodał Kuba. – Na uspokojenie.
– I lotos – Ala wsypała białe płatki. – Na oczyszczenie i nowe początku serc.

Alfred powąchał miksturę.

– Gorzki piołun, cytrusowa werbena, kojąca lawenda, słodki lotos. Równowaga jest – stwierdził.

Patrycja zamieszała miksturę. Woda zabarwiła się na złocisto-fioletowy kolor i zaczęła delikatnie pachnieć ziołami.
– Teraz lek musi się powoli gotować całą noc – powiedziała.

– To nie tylko lek na czar – powiedział Kuba. – To dar od przyjaciół z całego świata.

– Rano wlejemy ją do jeziora – podsumowała Patrycja. – I zobaczymy, jak prawda wygrywa z fałszywą magią.

Rozdział 15: Wielkie odczarowanie

Nad ranem Zwierzęta Detektywi zanieśli słój nad jezioro. Mgła unosiła się nad wodą.

– Tu, tu i tu – wskazała Patrycja na mapie. – Główny wodopój, południowy brzeg i zatoka olimpijczyków.

Kuba, Alfred i Zofia rozlali miksturę w trzech miejscach. Ziołowa woda zaczęła mieszać się z wodą jeziora.

Już po chwili nad wodę przyszły pierwsze zwierzęta. Hipopotam Hipolit napił się, zamrugał i rozejrzał.

– Co ja tu robię? – mruknął. – Miałem dach naprawiać, a nie krokodylowi serenady śpiewać!

Machnął łapą i wrócił do swoich obowiązków.

Wkrótce nad jezioro przyszedł też Lemur Lucjan. Napił się wody, zamrugał oczami i rozejrzał się zdezorientowany.

– Co ja wyprawiałem przez ostatnie dni? – sapnął. – Flamingowa Felicja jest wspaniała, ale przecież w ogóle się nie znamy! Chyba powinienem ją przeprosić…

Jedno po drugim zwierzęta piły wodę i „budziły się” z dziwnego snu. Mysz przestała wzdychać do orła, jeż przestał śpiewać dzikowi, wiewiórka przypomniała sobie, że nie musi nosić orzechów dla słonia.

Detektywi siedzieli na brzegu.

– Działa – zawołała Ala, frunąc nad wodą.

– Prawda wraca – powiedział Alfred. – I serca znów wiedzą, co czują naprawdę.

Rozdział 16: Prawdziwe uczucia

Wieczorem nad jezioro przyszła Tygrysica Tola z Tadeuszem.

– Czy wszyscy są już odczarowani? – spytała cicho.

– Tak – odpowiedziała Patrycja. – Jezioro jest znów zwykłe.

Tola odetchnęła z ulgą.

– Przepraszam za cały ten bałagan…

Detektywi dyskretnie odsunęli się, dając im chwilę spokoju.

Tadeusz odchrząknął.

– Tolu… Muszę ci coś wyjaśnić. Ja nie piłem wody z jeziora. Mam alergię na glony, piję tylko z własnej butelki z filtrem.

Tola zamarła.

– To znaczy, że…?

– To znaczy, że moje uczucia do ciebie nie mają nic wspólnego z miksturą – powiedział, patrząc jej w oczy. – Od dawna mi się podobasz. Byłem tylko za nieśmiały, żeby to powiedzieć.

Toli zakręciły się łzy w oczach.

– Naprawdę?

– Naprawdę.

– To dobrze – uśmiechnęła się przez łzy. – Bo ja chyba też nie potrzebowałam mikstury, żeby się w tobie zakochać.

Z daleka Ala szepnęła do reszty:

– Wśród całego tego zamieszania jednak znalazła się prawdziwa miłość.

Rozdział 17: Wielkie świętowanie

Następnego dnia cała dżungla spotkała się na polanie.

Hipopotam Hipolit przeprosił krokodyla za serenady, Flamingowa wróciła do swojego męża, dzik i jeż zgodnie uznali, że wolą zostać przyjaciółmi. Wszyscy dziękowali Zwierzętom Detektywom.

– To była praca zespołowa – powiedział Kuba. – Sowa Sylwia, Pani Łasica, pantera Agata, pandy… i Tola, która miała odwagę przyznać się do błędu.

– Nauczyłam się, że miłość nie potrzebuje mikstur – powiedziała Tola. – Prawdziwe uczucia przychodzą same, we właściwym czasie.

– I z właściwą osobą – dodał Tadeusz.

Zwierzęta tańczyły i śpiewały, jezioro znów lśniło spokojnie, a olimpijczycy wrócili do treningów z czystymi głowami.

Wieczorem Zwierzęta Detektywi usiedli na pomoście.

– Kolejna sprawa rozwiązana – stwierdziła Patrycja.
– I znowu uratowaliśmy dżunglę – dodał Alfred.

A nad wodą, trochę dalej, Tola i Tadeusz siedzieli obok siebie, patrząc na gwiazdy i rozmawiając o przyszłości – takiej, która już nie potrzebowała żadnych czarów.

📖 Masz ochotę poczytać te opowiadania dziecku z prawdziwej książki?
Zajrzyj do naszego sklepu!

🎁 Teraz z kodem KUBA – wysyłka do paczkomatu gratis.