Opowieści Detektywów

Opowiadania i śledztwa ze świata Zwierząt Detektywów.

Latające dynie – część 2

W poprzednim odcinku w dżungli zaczęły latać dynie. Jeż Józef i Jaszczurka Jola widzieli pomarańczowe kule unoszące się nad opuszczonym polem, a Lis Laurenty, który urządził na nim swoją farmę, skarżył się, że jego dynie znikają. Choć były ciężkie jak głazy, rano, gdy tylko robiło się ciepło, część z nich unosiła się w powietrzu i

Latające dynie – część 2 Czytaj »

Latające dynie – część 1

Poranek porad Jesienny poranek w dżungli pachniał mokrymi liśćmi i odrobiną cynamonu. Przed domkiem Zwierząt Detektywów stała wielka dynia z wyrzeźbioną buzią, którą wczoraj przytargał Kuba. Uparł się, że na koniec jesieni trzeba mieć dynię z charakterem. Teraz, w sportowym kapeluszu, prowadził poranną gimnastykę. – Raz! Dwa! Ogon w prawo, grzywa w lewo! – ryczał

Latające dynie – część 1 Czytaj »

Kamienny Psikus

Poranek w dżungli zaczął się bardzo poważnie.A potem, jak to w dżungli bywa, zrobiło się trochę śmiesznie. Lew Kuba stanął na polance w swoim czerwonym kapeluszu gimnastycznym. Kapelusz miał szerokie rondo, małe piórko i był tak lekki, że nie spadał nawet wtedy, gdy Kuba robił wielkie podskoki. – Raz! Dwa! Ogon w prawo, grzywa w

Kamienny Psikus Czytaj »

Pomieszany plan lekcji

Spokojny poranek, który spokojnym nie był Sierpniowy poranek w afrykańskiej dżungli zaczynał się dokładnie tak, jak lubił to lew Kuba – leniwie i bez pośpiechu. Słońce dopiero wychylało się zza koron palm, a on sam przeciągał się na swoim ulubionym leżaku, ziewając szeroko. – Dzisiaj wreszcie spokojny dzień – mruknął do siebie z zadowoleniem. –

Pomieszany plan lekcji Czytaj »

Znikające słońce

Bul-bul-bul… Bul-bul-bul! Z kuchni domku Zwierząt Detektywów dobiegało tajemnicze bulgotanie. Po chwili rozległo się głośne: – Auuu! Gorące! Patrycja, Alfred, Zofia i Ala wbiegli do kuchni tak szybko, jak tylko potrafili. Przy kuchennym stole siedział Kuba w szlafroku w zielone liście. Miał zamknięte oczy, łapy ułożone na kolanach i próbował medytować. Przed nim stał wielki

Znikające słońce Czytaj »

Las iluzji

Poranek nad jeziorem zaczynał się jak zawsze – złotym światłem prześlizgującym się przez liście palm i chórem ptaków, które nie miały pojęcia, że niektórzy wolą jeszcze pospać. – Raz, dwa, trzy! – odliczał energicznie Lew Kuba, robiąc przysiady na tarasie w swoim nieodłącznym kapeluszu detektywa. – Zdrowe ciało, zdrowy umysł! Zofia ćwiczyła równowagę, stawiając ostrożnie

Las iluzji Czytaj »

Sprawa podwójnych tropów

Lew Kuba obudził się jak zwykle pierwszy. – Drużyna, pobudka! Czas na poranną gimnastykę! – zawołał, zakładając swój ulubiony poranny kapelusz w żółte paseczki. Na polanie przed biurem agencji Zwierzęta Detektywi pojawili się kolejno: ziewająca Żyrafa Zofia, rozczochrany trochę Mrówkojad Alfred i bardzo już pełna energii Mysz pustynna Patrycja. – Ćwiczenie numer jeden! – zarządził

Sprawa podwójnych tropów Czytaj »

Leżozwierz Malwin

Poranek w dżungli zaczął się spokojnie. Słońce dopiero wspinało się nad palmami, a na polanie przed domkiem Zwierząt Detektywów było cicho i jasno. Kuba przeciągnął się szeroko, aż jego grzywa zafalowała jak miękka chmura. Zofia uniosła szyję wysoko, sprawdzając, czy nad jeziorem wszystko jest w porządku. Patrycja wykonała kilka sprężystych skłonów i przy okazji poprawiła

Leżozwierz Malwin Czytaj »

Zaginiona bibuła

Rozdział 1. Zniknięcie bibuły Rano szkoła jeszcze spała, ale w sali półkolonii artystycznych już panował ruch. Pani Ada układała kredki, nożyczki, kolorowe kartki i kubki z wodą. Na stole czekały miseczki z farbami, a przy oknie stały dwa wielkie pudła z materiałami na pierwszy dzień zajęć. W planie była bibuła. Dużo bibuły. Niebieska, fioletowa, zielona,

Zaginiona bibuła Czytaj »

Pan Parówkojad i słoneczny piec

W poprzednim odcinku do Zwierząt Detektywów przybyli Panda Radzio i Gepard Szymon z Krainy Przyjaźni. Opowiedzieli o coraz większym cieple, a detektywi wyruszyli z nimi przez portal, żeby zbadać tropy i pomóc w tej tajemniczej sprawie. Zaraz za portalem buchnęła w nich fala żaru. Powietrze było ciężkie i duszne, niczym w środku nagrzanej szklarni. –

Pan Parówkojad i słoneczny piec Czytaj »